Grupa naTemat

Na pewno mnie nie kocha - o błędach myślenia cz. II

Kontynuując mój wywód na temat błędów myślenia, postanowiłem uwzględnić uwagi kilku osób, które zapoznały się z poprzednią częścią tekstu. Postaram się więc zawrzeć poniżej więcej konkretnych informacji, kończąc tym samym omawiany temat niniejszego artykułu (choć koniec nierówny jest wyczerpaniu). Oczywiście spowoduje to, że mniej przestrzeni pozostanie na ironię i osobiste uwagi, ale mam nadzieję, że całość w odbiorze nie będzie brzmiała nazbyt naukowo.
Wracając do wspomnianych już błędów myślenia, które każdy z nas w różnym stopniu popełnia, przedstawię przykłady wybrane z mądrych książek oraz moich notatek ze spotkań z pacjentami. Uwzględniam przy tym wszelkie etyczne zasady obejmujące pracę w gabinecie psychoterapeutycznym.

Prócz „czytania w myślach”, człowiek posiada inne magiczne zdolności. Niczym bohaterowie serialu: „Herosi” potrafi PRZEWIDYWAĆ PRZYSZŁOŚĆ, zwłaszcza w kryzysie wywołanym: rozstaniem, zdradą, utratą pracy czy spalonym ciastem, jest w stanie zdecydowanie stwierdzić, że „nic dobrego w życiu już go nie spotka”, że „zawsze będzie sam” lub „nigdy nie będzie potrafił zaufać”… Chciałbym mieć w sobie taką pewność, kiedy zakreślam kolejne liczby na kuponie Lotto…

Wydaje mi się, że dość często w/w człowiek, który mógłby być reprezentacją sporej liczby czytelników (i czytelniczek! – proszę wybaczyć używanie wyłącznie rodzajnika męskiego), lubi być bardzo konkretny, ale tak bardzo konkretny, że pomija wszelkie opcje, które nie spełniają wszystkich jego oczekiwań. Odrzuca więc to, czego nie może oznaczyć nalepką: „100%”. W konsekwencji doprowadza do negowania dobrych rzeczy, które nie są idealne. Pytanie brzmi: „Czy jest możliwe robienie zawsze wszystkiego idealnie?”. Jeśli nie, to czy takie DYCHOTOMICZNE MYŚLENIE pomaga? Czy jedna wada partnera/partnerki powinna przekreślać całą relację?

Zależy mi bardzo, by wspomnieć także o UOGÓLNIANIU. Mówiąc w skrócie i próbując wywiązać się z obietnicy podawania konkretnych informacji – jest to nadużywanie kwantyfikatorów w postaci słów: „zawsze”, „nigdy”, „wszyscy”. Rozumiem, że są one pewnym uproszczeniem i jednocześnie sporym ułatwieniem, ale niestety odbierają nam nadzieję, że można inaczej, że jednak ktoś, że może jest szansa…

Moja mama mówi: „Nigdy nie mów nigdy”. Mądrze mówi.

Przeciwieństwem do powyższego błędu myślenia jest NADUŻYWANIE IMPERATYWÓW. Charakteryzuje ono osoby, które posługują się sformułowaniami typu: „muszę”, „powinienem”, „tak należy robić”, „dobrzy ludzie nie zachowują się w ten sposób”. Problem pojawia się w sytuacjach, kiedy „nie mogę”, bo jakaś zewnętrzna siła mnie powstrzymuje. Zdaję sobie sprawę, że nie ułatwia to życia. Jestem świadomy również tego, że takie przekonania o powinności przechwytujemy od rodziców/opiekunów. Zachęcam więc do szerszego dialogu z dziećmi, który pozwoli pokonać nieuzasadnione nakazy i ułatwi im wejście w świat dorosłych.

Idąc dalej, mamy UZASADNIANIE EMOCJONALNE które polega na ocenianiu zdarzeń na podstawie tego, co czujemy. Nasza złość, lęk czy stan zakochania stanowi o tym, jak wygląda świat, np.: „Boje się tam wejść, więc na pewno jest tam niemiła atmosfera”, „Wkurza mnie, więc na pewno coś przeskrobał”.
Zdarza nam się popadać również w MINIMALIZOWANIE. Jest to pomijanie pozytywów, które dzieje się często poprzez używanie sformułowań: „tak, ale…” „no i co z tego, jeśli…”

Eh… no właśnie! Pewnie mogę się tutaj produkować w nieskończoność, a niektórzy i tak znajdą jakieś „ale” 

Last but not least – ETYKIETOWANIE, czyli posługiwanie się wszechogarniającymi nas stereotypami. Szerzej wspomnę pewnie o tym nadludzkim zjawisku w tekście o antydyskryminacji (pomysł pojawił się właśnie teraz). Chciałbym jednak zaznaczyć, że kobieta za kierownicą wcale nie musi być powodem do niepokoju i używania brzydkich słów, a osoba zakażona HIV niekoniecznie świadczy usługi seksualne, lub jest homoseksualna.

Oczywiście wszelkie wspomniane błędy myślenia są nielogiczne i niosą ze sobą negatywne konsekwencje w postaci niepożądanych (mam nadzieję!) emocji, takich jak: lęk, smutek czy złość. Istnieje prawdopodobieństwo, że mogą mało pozytywnie wpłynąć na nasze relacje, satysfakcję seksualną, życie rodzinne i zawodowe. Mogą uruchomić pewne behawioryzmy, z których wcale nie będziemy dumni. Jednak, co istotne, mogą doprowadzić nas do terapeuty, którego celem jest pomoc w zrozumieniu, nazwaniu niechcianych myśli oraz w wypracowaniu efektywnych sposobów radzenia sobie z nimi.

Zastanawiam się teraz, ile błędów myślenia popełniłem pisząc ten tekst…

Michał Sawicki
psycholog-seksuolog, psychoterapeuta
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj