Grupa naTemat

Na pewno mnie nie kocha - o błędach myślenia cz. I

Tekst ten jest wstępem do cyklu artykułów, w których chciałbym przyjrzeć się bliżej naszemu podejściu do relacji. Nie znaczy to jednak, że będzie on mniej wartościowy od pozostałych. (Mam nadzieję!) Owe podejście do relacji oznacza się „nadprzyrodzonymi zdolnościami”, które czasem przejawiamy. Zdarzą się i to bardzo często, że używamy tych czarów niestety nieświadomie. Skoro więc jesteśmy tacy wyjątkowi, tajemniczy i magiczni – moim zdaniem dobrze byłoby zdawać sobie z tego wszystkiego sprawę.

Dla Chętnych więc, postaram się przybliżyć to, co w tak bajkowy sposób opisałem powyżej. By dobrze zrozumieli Państwo mój sposób myślenia (UWAGA! „myślenie” – pierwsze magiczne słowo) postaram się wytłumaczyć pewien schemat. Pokazuje nam on w jaki sposób powstają nasze emocje. Weźmy pod lupę taką złość. Ogarnąć nas może ona, kiedy np. partner/partnerka SMSuje z kimś zawzięcie w środku nocy. OK, tylko, że samo stukanie w ekran telefonu nie jest w stanie wyzwolić w kimś innym tak silnej emocji. Pomiędzy więc owym stukaniem (sytuacja) a naszą złością (emocja) musi pojawić się COŚ. Coś nadzwyczajnego, coś co uruchamia w nas całą lawinę negatywnych konsekwencji. Coś co powoduje, że ta noc na pewno będzie nieprzespana. Coś co wprawi nasze serce w ruch nieracjonalnie szybki. Taką właśnie wyjątkową moc mają nasze myśli. Nasza interpretacja tego, co może kryć się w treści tych SMSów, kto jest ich odbiorcą, jak wygląda i jakie ma zamiary wobec naszej ukochanej osoby.
Prawda może być zaskakująca – adresatem wiadomości wysłanych telefonicznie jest szef, siostrzenica wracająca z imprezy lub ankieter zbierający dane na temat poglądów politycznych. Nie zawsze więc musi być to kochanek/kochanka i nie zawsze oznaczać to musi, że moja druga połówka na pewno mnie nie kocha.

Brzmi znajomo?

Takie i inne interpretacje różnych sytuacji powodują w nas konsekwencje emocjonalne, behawioralne oraz somatyczne – często dość nieprzyjemne. Nie chciałbym tutaj wchodzić głębiej w temat tego, skąd te myśli się biorą, ani jak z nimi sobie radzić – gdyż nie byłbym w stanie (nawet w kilku artykułach) wyjaśnić tego w satysfakcjonujący mnie sposób. Choć mechanizm jest podobny, u każdego działa on trochę inaczej. Jedyną opcja, żeby go dobrze poznać jest spotkanie z psychoterapeutą – indywidualnie lub w parze. To na czym chciałbym się tutaj skupić – to zaciekawienie tematem „myśli” – zwłaszcza tych „błędnych” (drugie magiczne słowo na dziś!). Jest bowiem lista obrazów „pojawiających się w naszych głowach”, które są nielogiczne, niepotrzebne i całkowicie niepomagające w rozwoju relacji.

By nie zajmować zbytnio Państwa czasu, powiem na razie o pierwszym – jednym z najczęstszych błędów myślenia.

CZYTANIE W MYŚLACH – jak obiecałem, brzmi magicznie. Polega ono na "paranormalnym" wyłapywaniu myśli, intencji, niewypowiedzianych opinii innych osób. Często zdaje nam się, że potrafimy zrozumieć bliską osobę bez słów. Pewnie w dużej mierze zawdzięczamy to zjawisku empatii. Prawda jest taka, że o drugiej osoby wiemy tyle, ile sama nam powie. To, że ktoś podczas seksu nie patrzy mi głęboko w oczy, nie musi oznaczać, że fantazjuje właśnie o kimś innym. Zachęcam więc do rozmowy, komunikowania swoich potrzeb, obaw, wątpliwości oraz sprawdzania tez, które „rodzą nam się w głowach”...

c.d.n.

Michał Sawicki
psycholog-seksuolog, psychoterapeuta
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PsychologiaZwiązek
Skomentuj