Grupa naTemat

Związki niehetero...normatywne - o relacji męsko-męskiej

Jude Law i Ewan McGregor w sesji Lorenzo Agiusa
Jude Law i Ewan McGregor w sesji Lorenzo Agiusa
Związki partnerskie dla par jednopłciowych? Dlaczego nie!? (Zajmę się w tym miejscu tylko osobnikami płci męskiej. Jest to bowiem tekst nawiązujący do szkolenia, które mam przyjemność prowadzić w Stowarzyszeniu Lambda Warszawa). Dwóch mężczyzn potrafi przecież stworzyć monogamiczną relację opartą na zasadach rządzących heteronormatywnym światem. Pasywni zostali stworzeni do tego, by sprzątać i zadowalać partnera, który z kolei, jak na aktywnego pod każdym względem przystało, zarabia na gospodarstwo. Brakuje tylko gromadki dzieci… OK, nie wszyscy pacjenci zgłaszają instynkt ojcowski. Szczerze, od dawna zastanawiam się jaki jest najlepszy model związku dwóch mężczyzn. Dlaczego często-gęsto ten, którego osoby homo- i biseksualne uczą się od opiekunów lub znakomitych aktorów serialowych, nie działa. Może trzeba się trochę wysilić i wymyślić własny.

Myślę więc... Kiedy dwóch facetów się kocha i często kocha się w łóżku, spędza ze sobą dużo czasu, powierza sobie tajemnice, obarcza się problemami tudzież (spójnik ten wg SJP oznacza tyle co „i”, „oraz”, „a także”) wspiera się w sytuacji niedostatku– zachowują się oni jak „normalna” para. Tylko, że geje nie są normalni. Oni dodatkowo lubią chodzić razem na zakupy, pomagają sobie golić te same części ciała, upijają się po podobnej ilości alkoholu, komunikują się w zbliżony sposób, miewają focha cały miesiąc, nie tylko w wybrane dni. Nie wiem, czy zwykły śmiertelnik jest w stanie spełnić te wymagania. Trzeba występować, zaryzykuję stwierdzenia, niemalże w trzech osobach jednocześnie – najlepszy kumpel, kochający partner i pomysłowy kochanek. Cytując postać graną przez cudowną (tu bez ironii) Meryl Streep w filmie „Doubts”: „Mam wątpliwości”. Jeżeli ktoś ma podobne odczucia, może dopaść go lekki niepokój. Z praktyki zawodowej wiem, że gdzie zaczyna się lęk– tam kończy się racjonalne myślenie (niepotrzebnie, bo lęk jest emocją, która nie rośnie w nieskończoność!). Czy zrezygnować więc w relacji z miłości? Może dałoby się spędzać ze sobą mniej czasu, znaleźć innych znajomych?... Pozostaje jeszcze zastanowić się nad rozłamem pożycia seksualnego, który nie do końca rozłam oznaczać musi. Znane są mi pojęcia otartego związku, menage trois, poliamorii. Każde z nich jest dobre, choć nie zawsze łatwiejsze. Przejście na stopę wyłącznie przyjacielską uwierzcie mi, również się zdarza. Czy są tacy, którzy jednak odnajdują w sobie tę supermoc i trwają dzielnie w heteronormatywnym tworze? Powinienem odpowiedzieć „wierzę, że tak”, ale nie jestem zwolennikiem okłamywania się i zaciskania zębów. Mężczyźni rzadziej podczas poszukiwania partnera zadają sobie pytanie „czy z tym facetem da się żyć”. I nie chodzi w tym momencie o samobiczowanie się, gdyż owy stan rzeczy wynika pewnie z tego, że ewolucyjnie ponosimy mniejsze koszty niż kobiety. Chociażby nie jesteśmy w stanie zajść w ciąże. Przynajmniej ja. Nawet bym nie chciał.

Gdybym jednak miał stworzyć przepis na udaną relację, zacząłbym od osobistego poczucia szczęścia. Dodałbym jeszcze szczerość pomiędzy partnerami, jakkolwiek dużo by ich nie było, która opiera się na próbie zrozumienia i zaufaniu (bez sprawdzania czyichś telefonów!) Na koniec mamy odpowiedzialność, bo każda bliska relacja wydaje się być orką na ugorze… Dlaczego więc jesteście razem?- Na to pytanie możemy odpowiedzieć sobie w gabinecie. Możesz też po prostu zapytać go sam. Wiem, że potrafisz.

Michał Sawicki
psycholog-seksuolog, psychoterapeuta
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
SeksZwiązek
Skomentuj